Rodzinny
Klan
Bo
nie ma to jak
Rodzinny
Klan
Na
ważne święto
Przybędą
wszyscy
Otwarci
Szczerzy
Jak
nigdy nic
Bardzo
stęsknieni
I
ponad wszystko
Jakże
serdeczni
Aż
w żyłach dudni
Rodowa
krew
Ma
się rozumieć
Sama
błękitna
A
wszystko Przecież
Rodzinny
Klan
Tak
od pokoleń
I
w pokolenia
I
Bieniaminku
Hubercie
patrz
Podwójny
Krzyś
Bo
Krzyś to Ojciec
I
Krzyś to Dziadek
Jak
dumny z Ciebie
Rodzinny
Klan
Hołubią
Ciebie
A
i Wiktorię
I
Mama Sylwia
I
Babcia Ewa
Dumne
że hej
Że
Dzieci Takie
Kochane
Złote
I
jakże drogi jest
Każdy
dzień
O
daj im Panie
Szczęśliwy
Los
Nasz
Niezawodny
Miłosierny
Boże
Wpiszą
codziennie
W
Codzienny Pacierz
A
dziś Twój Stół
Biesiadny
Stół
Mieści
się z trudem
W
całym Kościele
Który
wzbogacił
Nasz
Polski Król
Ten
który Turków
Pobił
pod Wiedniem
Bo
kiedy w Gniewie
Starostą
był
To
jakże chętnie
Bywał
w Piasecznie
U
Ciebie Pani
Prosił
o Łaskę
Aż
wołał był
Która
cudownie
Umocni
Polskę
Bo
nie ma jak to
Rodzinny
Klan
W
Rodzinnym Klanie
I
swój czas biegnie
Ma
swoje tempo
I
ma swój wiatr
I
każdy tutaj
Ma
swoje miejsce
I
chociaż w Rodzie
Był
jeden Krzyś
To
tak jak Ojciec
I
Syn jest Krzysztofem
Ojciec
był Sołtys
Dziś
Sołtys Syn
Bo
nie ma jak to
Rodzinny
Klan
Ofiarnie
zawsze
Zawsze
na piątkę
I
choć niejeden
Wyruszył
w świat
Na
święto pędzi
Choć
z końca świata
To
musi być
I
nie ma zmiłuj
Nigdy
Przenigdy
I
Senior Krzyś
Gnał
do Piaseczna
Na
cztery wiatry
I
nawet
I
nawet
Przed
czasem był
Jak
cały Klan
Jak
z Klanu
Każdy
To
to wezwanie
To
jest ten zew
Gdy
zegar w Klanie
Wybije
tę datę
To
nie ma zmiłuj
I
musisz być
By
będąc w Klanie
A
Krzysiu Nestor
To
każdy wie
I
dla każdego
Jest
wszystko Jasne
Gdy
powie słowo
Huragan
Sztorm
A
biada jeśli kiedy
Stąd
Słowo Krzysia
Fundament
Dom
Słowo
i Ładu
A
i Harmonii
I
mówi wprost
I
działa wprost
A
Wnuczko Wiktorio
I
Wnuku Hubercie
A
Was to codziennie
Na
rękach by nosił
Bo
nie ma jak to
Rodzinny
Klan
Gdy
jest najmłodszy
To
i najstarszy
I
każdy swoje
Pięć
minut ma
I
ma szczęśliwe
I
wzniosłe daty
A
dzisiaj Stół
Ten
Boży Stół
Zastęp
Aniołków
Gościsz
Jezu Chryste
A
każdy Aniołek
W
błękitnej bieli
I
w każdym Domu
Jakież
to szczęście
I
patrz Świątynia
Aż
pęka w szwach
A
tak dostojnie
Gdy
nowa data
Nadejdzie
znów
Gdy
do ołtarza
Hubercie
Ktoś
będzie wiódł
Ku
Tobie na drodze
Znalezione
Szczęście
Bo
nie ma jak to
Rodzinny
Klan
Tu
wszystko dzieje się
W
swoim czasie
I
mimo nieraz
Kłębowiska
spraw
To
wszystkie zasady
Zawsze
muszą być
Muszą
być zawsze
I
proste
I
jasne
Bo nie ma to jak
Rodzinny Klan
Tutaj na co dzień
W sercu
I wiesz że wiesz
Skąd tutaj jesteś
I nic świętszego
Ponad te słowa
Rodzinny Klan
Albo po prostu
Zwyczajnie


































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz