poniedziałek, 8 kwietnia 2019

A tych zwycięzców jest przecież krocie

Parafiada w Subkowach
7.04.A.D. 2019

A tych zwycięzców
Jest przecież krocie
 




I znów nowa Parafiada
Orły Sokoły
Każdy na start
Boisko czeka
I podium czeka
Jeszcze w Kościele
Pod wezwaniem
Św. Stanisława
Biskupa Męczennika
Jeszcze Poranna Msza
Poranna Święta Msza

Pobłogosławił 
Pasterz nadzieje
 


Z Bogiem zaczęty
Ów szczególny dzień
Choć to dopiero
Jest Siódmy Kwietnia
To dzień skąpany
Gorącym 
Wiosennym słońcem
Hojnym zasobnym
Po Nieba Skłon

Po próg
Po brzeg

I Nestor Sportu
Pan Jasiu Juwa
U którego wszystko
Jest takie proste
I takie jasne
Prosił o dobrą
Na ten dzień pogodę
Zasiadając w czasie
Intencyjnej Mszy Św.
W pierwszej 
Kościelnej ławce
I rad też że śpiewa
Bogu na chwałę
Ów zawsze niezawodny
Gniewski Chór 
Z Jadwigą Mielke
 








I nic tylko patrzył
Na ołtarz prosto
Szukając poparcia
Szukając oparcia
I zrozumienia
I chyba wszystko
Załatwił dobrze
Załatwił od ręki
I załatwił z miejsca
A zaraz za nim
Drużyna przy drużynie
A każdy orzeł
A każdy sokół
Niczym i chłód
Niczym i wiatr
Za Mistrzem Janem
Za Mistrzem 
Krzysztofem Luchowskim
Każdy murem stanie
 




I wyrwie do przodu
Na hasło
Start
Bez namysłu
 

Od razu

Z każdego domu
W tych 
Cichych wioskach
Budzi się geniusz
Budzi się mistrz

Tylko wyzwaniu swemu
Trzeba sprostać

Zdecydowanie
Przed siebie iść
A zbudzi się
Niejeden geniusz
Na skalę świata
Kolejny kolejny
Robert Lewandowski 
Tylko 
Trzeba ich znaleźć
Trzeba do nich dotrzeć 
Trzeba zawezwać
Ażeby chcieli
Ażeby mogli
Zawsze 
Swojemu Wyzwaniu 
Sprostać 
Prosto na podium
Na czas 

I jeszcze z piłką
Dogadać się trzeba
Żeby posłusznie
Bez kantów
Bez łaski
By chciała jeszcze
Na oczach wszystkich
Po prostu wpadać
Do właściwej bramki
A nie lawirować
Nie kołować w powietrzu





Jako ten kolejny lot
Zupełnie bez sensu

I wtedy jest to
Zmierzenie okiem
Zmierzenie okiem
Przez Mistrza Jana
I oto zawodniku
Masz przechlapane
Bo oto przeszła
Kolejna szansa
A tu w Subkowach
Choć jeszcze walka
To już ustawia się
Pewna kolejka

Piłki czekają
W postaci nagród
Najnowsze wzory
Najlepsza jakość
I wprost z kartonów
Wyglądają puchary
 

No i ten bilans
Bardzo oczywisty
Jedno zwycięstwo
A satysfakcja
A satysfakcja
Co najmniej
Na całe lato

I podliczają punkty
Sędziowie
Kto nie ma punktów
Przegrywa i jest biedny

Bo przecież także
I na tym Placu Boju
Liczą się tylko
Liczą się tylko
Sami zwycięzcy

A tych zwycięzców
Jest przecież krocie
Ale też czasem
Jest i dynamit
Oto drużyna
Orłów
Sokołów
Przerżnęła z kretesem
Mecz z dziewczynami

 









 I Mistrz Jan wprawdzie
Chwali dziewuchy
I aż ręka w kieszeni
Coś bezwolnie maca
I do tabeli
Podchodzi 
Z niedowierzaniem
I z niedowierzaniem Obwieszcza
Obwieszcza światu
Przegrali z Dziewuchami
I jest to niestety
Bezwzględna prawda


O moje Orły
Ja Wam współczuję
I nie zazdroszczę
Być w Waszej skórze
Kaprysów piłki
Przewidzieć nie sposób
Gdy uderzenie
Niezdecydowane
To wtedy piłka
To wtedy piłka
Jak chce tak biegnie
I sama sobie
Wybiera bramkę

Kazimierz Górski
Jakże o tym wiedział
I swoim zawodnikom
Jakże zawsze
Przypominał się
 














I wszystko zawsze
Wydarzyć się
Dopóki piłka
Dopóki piłka
Jeszcze w grze

I to ta szansa
Dla wszystkich Przegranych
Recepta jak smutki
I zmartwienie przegnać
Zanim sędzia
Obwieści koniec meczu
Mimo wszystko
Za wszystko w porę
Musisz odegrać się
By miast 
Tracić wszystko
By zyskać wszystko


Dopóki jeszcze

Podium 
Na Ciebie czeka
Ilustracje
Stanisław J. Zieliński
Tekst
Stanisław Józef Zieliński

8.04.2019 r.