Na
tej cudownej trąbce
Którą
nagle wszędzie słychać
I
to w samo południe
Nagle
jawi się
Sam Kraków
Sam Kraków
Jakże
dumnie
Króluje
nad Wiślaną Doliną
Jak Stary Krakowski
Wawel
Jak Stary Krakowski
Barbakan
I na samo wspomnienie
Wawel
Jak Stary Krakowski
Barbakan
I na samo wspomnienie
Ociera
z policzka łezkę
Jan
Sobieski
Zanim
Janem III Sobieskim
Królem
Naszej Najjaśniejszej
Naszej Najjaśniejszej
Rzeczypospolitej
Okrzykniętym
Został
I
poprowadzi
Jaguś
Mielke
Orkiestrę
dętą
Równie
paradną
Jak
za królewskich Czasów
I
na pianinie
I
na fortepianie zagra
Zawtóruje
echem
I zapewne z szacunkiem
Odniósłby się
Sam Fryderyk Chopin
A i akordeon
Odniósłby się
Sam Fryderyk Chopin
A i akordeon
Choć
antyk pierwszy
Do
głębi poruszy
Gdy
paluszkami
Trąci
klawisze
To
jednak gotów
Zawołać
tak głośno
Jak
tylko potrafi
Wzruszony
do łez
Zawoła
Jaguś
Niezawodna
Jaguś
A
zagrajże na mnie
Zagrajże
dla mnie
Zagrajże zaraz
Zagrajże
jeszcze
I
raz
I
raz
I
raz
Póki
w całości
Słuchać Nie lubi
Toż
to ze zdumienia
Staje
cały Gniew Oniemiały
Aż
dyga
Z radości
Z radości
Każde
Gniewskie serce
Gniewskie serce
A
tak jest przecież
A
i w Nicponiu
A
i w Piasecznie
I
jeszcze dalej
I
tam gdzie Toruń
To
Pani Dyrektor
W
Gniewskiej Bibliotece
Pani
Jadwiga Mielke
Gdzie
w swoim biurze
Dyplom przy dyplomie
A każdy dyplom
To cenne trofeum
Dyplom uznania
A każdy dyplom
To cenne trofeum
Dyplom uznania
I
jak za dobrych
Panieńskich
lat
Ten sam ból
I ten smutek
Ten sam ból
I ten smutek
Niemal
ta sama pustka
Jakże
często zapomnianym
Wciąż
na tym samym
Jakże
już starym portfelu
I nie jest to złośliwość
Lecz już jakże stare
Przyzwyczajenie
Tak stare że juz zupełnie
Skostniałe
I nie jest to złośliwość
Lecz już jakże stare
Przyzwyczajenie
Tak stare że juz zupełnie
Skostniałe
Lecz
mimo to
Pracą
każdy dzień
Wypełniony
po brzegi
I
nawet sam burmistrz
Burmistrz
Gniewu
I ten poprzedni
Pani Burmistrz
I ten obecny
Pan Burmistrz
I ten poprzedni
Pani Burmistrz
I ten obecny
Pan Burmistrz
Wie
jakże dobrze
Mimo
30 lat
Swojej
pracy
Najbardziej
jednak
Pracuje
społecznie
I
nigdy nie patrzy
Na
to
Że
praca co roku
Portfel niemal taki sam
I
to burmistrzowe
Zatroskanie
Zatroskanie
Odczuwała nieraz
I to jakże dotkliwie
Cała
Gniewska BibliotekaChyba aż do samego Sejmu
Samemu przyjdzie iść
I choć Laskę Marszałkowską
Sama w dłoni potrzymać
I nagle poczuć w sobie
Choć raz
Choć jedyny raz
Tyle władzy
I tym mocniej
O posadzkę uderzyć
O posadzkę
Uderzyć
I
Burmistrz
I ten Poprzedni
I ten Obecny
I ten Poprzedni
I ten Obecny
Jakże
nadto dobrze wie
Że
geniusz stawia na talent
Na
pracę
Baczy
na to
Zawsze
te nowe
Świeże
drożdże
U
geniusza liczy się talent
I
liczy się kolejna udana
I
to jakże bardzo udana
Impreza
I
nawet nie ma czasu myśleć
Co
kiedy i za ile
I
tak rok
Za rokiem
Za rokiem
I
tak lat Trzydzieści
I
w nogach
I
w dłoniach
I
w sercu
I
w myślach
Docenią tych
Swoich Niezawodnych
Dzięki Nim
W Gniewie
I w tysiącach innych
Do Gniewu podobnych
W Gniewie
I w tysiącach innych
Do Gniewu podobnych
Są
zawsze
Te pierwsze
Te świeże
Te najlepsze drożdże
Te pierwsze
Te świeże
Te najlepsze drożdże
Tak
bujnie co dzień
Rośnie
rośnie i rośnie
I
zawsze inne
I
zawsze
Ilustracje
Archiwum Foto
Jadwigi Mielke
Archiwum Internetowe
Stanisław Józef Zieliński
Tekst
Stanisław Józef Zieliński
Archiwum Foto
Jadwigi Mielke
Archiwum Internetowe
Stanisław Józef Zieliński
Tekst
Stanisław Józef Zieliński
18.12.2018
r.































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz